Dlaczego po COVID-19 oddech „nie wraca do normy”
Co dzieje się z płucami i mięśniami oddechowymi
Po infekcji COVID-19 układ oddechowy rzadko wraca do formy z dnia na dzień. U części osób dolegliwości mijają szybko, ale u wielu dorosłych i seniorów utrzymują się tygodniami lub miesiącami. Dochodzi do połączenia kilku czynników: osłabienia mięśni, sztywności klatki piersiowej, gorszej kondycji serca i naczyń oraz ogólnego zmęczenia organizmu.
Podczas ostrej fazy choroby, zwłaszcza jeśli wystąpiła gorączka, duszność lub konieczność leżenia przez dłuższy czas, mięśnie oddechowe – w tym przepona – pracują inaczej niż zwykle. Oddychanie bywa przyspieszone i płytsze. Klatka piersiowa nie rozszerza się w pełnym zakresie, a organizm wchodzi w tryb „oszczędzania energii”. Po kilku dniach takiego funkcjonowania mięśnie zaczynają słabnąć, a przykurcze i sztywność tkanek ograniczają swobodne ruchy żeber.
Płuca, szczególnie po cięższym przebiegu lub zapaleniu płuc, mogą mieć obniżoną pojemność i gorszą elastyczność. Część pęcherzyków płucnych może być niedostatecznie wentylowana, co przekłada się na gorszą wymianę gazową. Nawet jeśli badania obrazowe wypadają już prawidłowo, funkcjonalnie układ oddechowy wciąż może pracować oszczędnie i nieefektywnie.
Różnica między ostrą fazą COVID-19 a tzw. „long COVID” polega m.in. na utrzymujących się objawach: przewlekłej duszności, kaszlu, uczuciu ciężkości w klatce piersiowej, zmęczeniu po niewielkim wysiłku. W long COVID do głosu dochodzi również przeciążenie układu nerwowego i naczyniowego. Część chorych opisuje uczucie „braku powietrza” mimo prawidłowej saturacji – w takiej sytuacji rośnie znaczenie nauki ekonomicznego oddychania i odpowiedniej pracy mięśni.
Duszność po COVID-19 nie zależy wyłącznie od płuc. Ogólna kondycja serca, naczyń i mięśni szkieletowych ma ogromne znaczenie. Jeśli mięśnie nóg i tułowia są osłabione, każdy ruch wymaga większego wysiłku, tętno szybciej rośnie, a oddech przyspiesza. Pojawia się błędne koło: człowiek mniej się rusza, bo się szybko męczy, a przez to kondycja jeszcze bardziej spada. Odpowiednio prowadzone ćwiczenia oddechowe po COVID-19 pomagają to koło przerwać.
Jak to odczuwa dorosły, a jak senior
Dorośli po 30. roku życia najczęściej opisują po COVID-19 takie dolegliwości jak: szybkie „zadyszki” przy wchodzeniu po schodach, uczucie braku tchu przy szybszym marszu, suchy kaszel i ucisk w klatce piersiowej. Wiele osób mówi, że oddech „nie nadąża” za ciałem, mimo że przed infekcją bez problemu biegały, uprawiały sport czy wykonywały intensywną pracę fizyczną.
U osób między 30. a 50. rokiem życia dość często pojawia się frustracja: „serce w porządku, płuca w normie, a ja nie mam siły”. Organizm teoretycznie jest zdrowy, ale jego rezerwy są ograniczone. Przepona i mięśnie międzyżebrowe potrzebują ponownego treningu, podobnie jak układ krążenia. Niekiedy pojawia się lęk przed wysiłkiem – zwłaszcza, jeśli w ostrej fazie COVID-19 pojawiła się silna duszność lub pobyt w szpitalu.
Seniorzy po 65. roku życia częściej zgłaszają narastające zmęczenie przy czynnościach dnia codziennego: myciu, ubieraniu, krótkim spacerze po mieszkaniu. Szybciej siadają na krześle, częściej „łapią oddech”, jednocześnie bojąc się głębszego wdechu z powodu kaszlu lub bólu. Oprócz samej infekcji działają tu choroby współistniejące: nadciśnienie, niewydolność serca, POChP, cukrzyca, otyłość. U tych osób powrót do sprawności odbywa się wolniej, ale progres jest możliwy, jeśli ćwiczenia oddechowe są dobrane ostrożnie i systematycznie.
W praktyce fizjoterapeutycznej dość często trafia pacjent po 60.–70. roku życia, który przed COVID-19 funkcjonował względnie samodzielnie, a po chorobie zaczyna unikać ruchu z powodu lęku przed brakiem tchu. Taka osoba przestaje wychodzić z domu, ogranicza się do kilku kroków po mieszkaniu i odpoczywa po każdym wysiłku. Po wdrożeniu prostego programu: ćwiczeń przepony w pozycji siedzącej i leżącej, rozciągania klatki piersiowej i krótkich, kontrolowanych spacerów, po kilku tygodniach zwykle obserwuje się wyraźne zmniejszenie duszności i poprawę samodzielności.
